Wiek: 20 Dołączył: 24 Maj 2005 Posty: 16 Skąd: z Wyspy
Wysłany: 2005-09-04, 13:43Opowiadanie na forum onetu... Po prostu bajka...
Pomozcie, mam problem!
Mam 14 lat, od dwóch lat byłem związany z taką jedną cudowną laską, miała na imię Monika. Poznałem ją na wakacjach w górach i od razu przypadliśmy sobie do gustu. Długie spacery, fascynujące rozmowy, romantyczne pocałunki. Czysta sielanka, tyle że całkiem prawdziwa. I tak przez dwa lata. Dwa cudowne, wspaniałe lata zakonczone tak brutalnie i nieoczekiwanie przez moją dziewczynę. A jeszcze kilka dni temu myślałem nawet że to miłość mojego życia, że kocham ją całą duszą, a ona odpłaca mi tym samym. I gdy tak w mym sercu budziło się wielkie uczucie, otrzymałem zupełnie niespodziewany, potęzny cios. Wprost od mojej "ukochanej". To było straszne! Czemu mi to zrobiła? Czemu postanowiła mnie tak piekielnie skrzywdzić? Nie wiem. Byłem wierny, uczuciowy, okazywałem jej szacunek, poświęcałem dużo czasu, starałem sie uczynić ją szczęśliwą. Do końca byłem przekonany że wszystko jest ok, że nic się nie zmieniło i nadal jesteśmy bohaterami pięknej bajki zatytuowanej "młodzieńcza miłośc". Teraz nie kapuję jak mogłem być aż tak slepy. A tego co się wydarzyło nie zapomnę nigdy i nigdy jej nie wybaczę. Szczególnie że musiałem być tego światkiem, że brakło jej odwagi by powiedzieć mi prawdę w cztery oczy gdzieś w ciszy letniego skweru.
Gdy teraz sobie to przypomianm łzy cisną mi się do oczu. Gdy raz jeszcze projekcją wyobraźni idę do jej domu, dzownie, jej matka otwiera, a potem robie jeszcze kilka kroków w holu by stanąć przed drzwiami prowadzącymi do pokoju Moniki. Otwieram.... Otwieram i widzę moją dziewczynę, roże najwspanialszą ze wszystkich róż i błekit najcudowniejszy z wszysktich błekitów stojącą na wadze!!!!! Pierwsza niekontrolowan myśl, że coś jest nie tak... Ale przeganiam ją, to nie może być prawda-przekonuje sam siebie. Po chiwli podchodze blizej, staję obok wagi, przyglądam się, Monika nieuchomnieje, chyba ze strachu, przyglądam się i widze krystalicznie wyraźnie dwie z pozoru błahe cyfry znaczące moją mała apokalipse: 4 i 6. 46. 46kilo! Moja dziewczyna ma 2 kilo nadwagi!!!! Wybiegłem stamtąd jak najprędzej nie mogąc znieś bólu!!!!!!!!!
Od tamtej chwili mineło kilka dni, ja jednak wciąż cierpie tak samo, jak nie bardziej. Oczywiście zerwałem z Moniką, jeszzce tego samego popołudnia. Nadal nie wiem czemu to zrobła, z jakiego powodu chciała zrobić ze mnie pośmiewisko... Mam swoją dumę! Nie pozwolę traktować się jak śmieć! Czuję ból i dziką, obłońkańczą złość. W ciszy moich harmonijnych niegdyś mysli rodzi się nienawiśc. Powoli zaczynam planować zemste...
Na razie potrzebuje jednak słow otuchy. Muszę jakoś wyrwać się z psychicznego dołka... Proszę, wesprzyjcie mnie w tych tak trudnych dla mej młodej psychiki chwilach.
_________________ mł Jakub "Kosmo" Kośmider
zastępowy Szczygłowickiej Drużyny Harcerskiej "Wyspa" - zastęp "Rybki z ferajny"
hufiec Gliwice
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum