Untitled Document

Mama pyta Jasia: - Jasiu, dlaczego nie umyles zabków? Jasio odpowiada: - Bo mi sie mydelko do buzi nie zmiescilo.

Na lekcji matematyki nauczyciel pokazuje dzieciom, jak nalezy rozwiazywac równanie z jedna niewiadoma. Zapisuje cala tablice, po czym odwraca sie do klasy i mówi: - Teraz juz wiecie, ze x równa sie zero. - To straszne - zalamuje rece Jas - Tyle liczenia na nic!

Maly Jas bawil sie w strazaka. Ubral helm strazacki, wsiadl do czerwonej przyczepki, która przywiazal do psa, wielkiego bernardyna i kazal mu sie ciagnac po podwórku. Niestety, bernardyn wyl okropnie, co zaalarmowalo tate Jasia. Przyszedl i zobaczyl, ze pies ma okrecony sznurek wokól genitaliów. - Jasiu, jesli obwiazesz mu ten sznurek wokól szyi, piesek bedzie ciagnal cie szybciej... -

Tak, ale nie bede mial syreny!

Nauczycielka widzac, ze jeden z uczniów wykrzywia sie brzydko i przedrzeznia innych, karci go: - Jasiu, nie wolno robic takich brzydkich min! Kiedy ja bylam mala, mówiono mi, ze jesli robi sie takie miny, to moze nam taka twarz zostac na cale zycie! - Przynajmniej nie moze pani powiedziec, ze pani nie ostrzegali...

Tata mówi do Jasia: - Jasiu, pomaluj okna! Jasio bierze farbe i pedzel, po godzinie przychodzi i mówi do taty: - A ramy tez pomalowac?

Na lekcji nauczyciel mówi do Jasia: - Jasiu, za kare napiszesz 100 razy Nigdy nie bede mówil do nauczyciela na ty. Na drugi dzien Jasiu pokazuje zeszyt, gdzie to zdanie napisane jest 200 razy. Nauczyciel pyta: - Jasiu, dlaczego to zdanie napisales 200 razy, skoro ja kazalem 100. Na to Jasiu: - Zrobilem to dla ciebie, bo bardzo cie lubie, stary.

Nauczyciel prezentuje dzieciom obrazki zwierzat i pyta jak zwierzeta sie nazywaja. - To jest kot - mówi Malgosia. - Bardzo dobrze. A to? - To jest piesek ? odpowiada Krzys. - Swietnie. A to? - pyta nauczyciel prezentujac zdjecie jelenia. Po kilku minutach, jako ze nikt nie zglasza sie z odpowiedzia, postanawia zazartowac. - Byc moze mamusia tak czasem nazywa tatusia. - Nienasycony buhaj? - pyta niesmialo Jas.

W szkole pani kazala narysowac dzieciom swoich rodziców. Po chwili podchodzi do malego Jasia i pyta: - Dlaczego twój tata ma niebieskie wlosy? - Bo nie bylo lysej kredki.

Na religii siostra pyta Jasia: - Jasiu, co znaczy skrót KMB? - Kilo miesa baraniego, prosze siostry!

Wpada szczesliwy Jasiu do domu. Ojciec oglada swiadectwo i mówi: - Durniu! Same paly, wiec z czego ty sie cieszysz?! - Jeszcze tylko wpie**ol i wakacje!!!

Jasio przychodzi na poczte i mówi: - Poprosze znaczek pocztowy za 80 groszy. - Prosze... - mówi pani. A Jasio mówi: - Ile place?

Jas z podwórka wola mame: - Mamo! Mamo! Mamo! Podejdz do okna! Mamo! Mamo! Matka w koncu podchodzi od okna i pyta: - Czego chcesz Jasiu? - Nic mamo, chcialem udowodnic kolegom, ze masz zeza.

Tata wychodzi z mama do teatru wieczorem, wiec postanowil zalozyc malemu Jasiowi sluchawki na uszy, zeby mógl sobie posluchac bajek z plyty. Po kilku godzinach, kiedy rodzice wracaja ze swietnego przedstawienia widza krzyczacego Jasia, walacego glowa w zakrwawiona sciane. - Chce! Chce! Chce! - wola Jasiu. Wtedy ojciec zdejmuje Jasiowi sluchawki z uszu i slyszy: - Chcesz, opowiem ci bajeczke... chcesz, opowiem ci bajeczke... chcesz, opowiem ci bajeczke...

- Jasiu, wymien cztery zywioly - prosi nauczyciel. - Ogien, woda, wojna i knajpa. - Knajpa?! Chyba sie pomyliles! - Nie, jak ojca nie ma w domu dlugo, to wiadomo, ze siedzi w knajpie. No i matka wtedy mówi: Ten znowu w swoim zywiole.

- No... - konczy swoje wywody ojciec, ocierajac spocone czolo. - Czy wszystko zrozumiales? - Jasne - mówi Jasio - Ale powiedz mi, czy jak bede chcial bliznieta, to mam to robic dwa razy?

- Mam dla pana dobra i zla wiadomosc - mówi lekarz do pacjenta. - Zla jest taka, ze zostaly panu juz tylko dwa miesiace zycia. - Och! - jeknal przerazony pacjent. - A dobra? - Widzi pan te pielegniarke? Te z dlugimi nogami, zmyslowymi ustami i piersiami jak marzenie? - Tak, widze. - Od dwóch tygodni z nia sypiam.

Dzieci w szkole mialy napisac wypracowanie ze slowem ananas. Przewaznie pisaly: Ananas i pomarancza to owoce tropikalne. A Jasiu napisal: - Mój tata kupil kilo kielbasy. Sam ja zezarl, a na nas nawet nie popatrzyl.

Jasiu obserwuje matke, która naklada sobie starannie maseczke na twarz. - Dlaczego tak sie smarujesz mamo? - pyta. - Zeby byc piekna... Po paru minutach matka czysci twarz. Na to Jasiu: - Co jest? Poddajesz sie?

W autobusie pewna starsza pani mówi do Jasia: - Czy móglbys chlopczyku wstac? A Jas na to: - Nic z tego! Ja pania dobrze znam! Ja wstane, a pani sobie usiadzie!

- Mamo,dlaczego ta zupa swieci? - pyta sie Jas. - Bo barszcz ukrainski - odpowiada mama.

Przychodzi ojciec Jasia ze szkoly i mówi: - Jasiu, zawsze byles taki dobry z historii, pani cie chwalila, ze masz taka dobra pamiec. A teraz co? Ledwie trójka? Jasiu na to: - No tak, wiedzialem, ze bedzie niewesolo, jak sie amfetamina skonczy...

Przychodzi Jasiu do babci i pyta: - Babciu, jak oduczylas dziadka na stare lata obgryzania paznokci? - Schowalam mu proteze - odpowiada babcia.

Jasiu oglada rodzinny album. W pewnym momencie pyta mame: - Kim jest ten muskularny pan z kreconymi, czarnymi wlosami? - To twój tatus - odpowiada mama. - Aha... To kim w takim razie jest ten lysy grubas, który z nami mieszka?

Pani zadala dzieciom zadanie domowe, by przyniosly do szkoly zwierzatka i pokazaly ich umiejetnosci cyrkowe. Dzieci poprzynosily psy, koty, papugi, kanarki, chomiki, swinki morskie, a Jasiu... weza. Pod koniec lekcji, gdy wszystkie dzieci zaprezentowaly walory artystyczne swoich pupili wstal Jasio. Zakrecil trzy razy wezem w powietrzu i uderzyl nim z calej sily o podloge. Szszszszszszsz - zasyczal waz. Pani wystraszyla sie, dzieci zamarly. - Jasiu, masz piatke, ale juz przestan - mówi pani. - Ale prosze pani - na to Jasiu. - Czy ja moge jeszcze raz? Pani zgodzila sie. Jasiu zakrecil wezem i o ziemie go. - Szszszszszszsz - zasyczal waz. Pani omal nie dostala ataku serca, dzieci sie rozplakaly ze strachu. - Jasiu! - blaga pani nauczycielka. - Przestan! Masz juz szóstke, a do konca roku cie nie pytam. - Ale czy ja moge jeszcze ostatni raz? - ze lzami w oczach zapytal Jasiu. Pani po raz kolejny wyrazila zgode. Jasiu zakrecil wezem dookola glowy, uderzyl nim o ziemie, a waz: - Szszszszsz... szla dzieweczka do laseczka...

Na lekcji geometrii dzieci ucza sie rysowac kola. Jasiu podchodzi do tablicy i niewprawnie rysuje niezbyt udane, jajowate kólko. Nauczycielka poprawia go: - Oj, Jasiu, chyba wyszlo ci jajko... Jasiu patrzy w dól i pyta: - Gdzie?