| Strona Główna Reklama Redakcja Forum Księga Gości Historia

Neon Genesis Evangelion

| |
Multimedia
- Gry
- Manga
- Movies
- Muzyka
- Odcinki
- Okładki
- Screeny
- Filmiki

Japońskie Kimono

Beykicz
DB i Naruto
MANGAzyn EX...


| |
.:: Beykicz ::.
Ostatnio w polskiej telewizji pojawiło się anime o intrygującej nazwie "Beyblade". Nie czekałem i sprawdziłem czy ten tytuł jest wart całego zamieszania wywołanego wokół niego. Długo nie trwało przekonanie się, że Beyblade to zwykły kicz, wypuszczony na rynek poto aby zarobić kasę. Pewnie wielu się ze mną nie zgodzi, a szczególnie ci młodsi fani "świata dysków", ale po przeczytaniu dalszej części artykułu, może zmienią choć trochę zdanie. Anime można podzielić na trzy części: najwazniejsza z nich to fabuła, zaraz potem jest strona wizualna i na końcu muzyka i reszta oprawy. Sukces jakiejś produkcji polega na uzupełnianiu się tych części, a w rezultacie stworzenie spójnej całości, gdzie jedno nie mogło by istnieć bez drugiego. Wracając do Beyblada, te trzy części z pewnością mogłyby istnieć bez siebie i nic by się wielkiego nie stało. Nie znaczy to jednak, że te anime jest kompletnym zerem i niewarto go oglądać. Otóz warto na nie spojrzeć chociażby ze względu na zorientowanie się jakie anime pojawiają się w naszej telewizji. Powróćmy do analizowania Beyblada pod względem wczesniej wymienionych części dobrego anime. Zacznijmy od tej najwazniejszej, czyli od fabuły. Tu wszystko ogranicza się do dysków i walczących miedzy sobą zawodników. Historia, żadna, oprócz małych epizodów, które zacierają, gdy ciągle słyszymy o nowych arenach i tego typu sprawach. Jednak moim zdaniem jest to celowy zabieg, który ma na celu przyciągnięcie do sklepu fanów. Twórcy postanowili wykorzystać fenomen Pokemona, który przyniósł sukces także autorom Digimonów. Nowe dyski i moce w nich ukryte to świetny, marketingowy zabieg, który przyniesie sporo pieniędzy ze 100% gwarancją sukcesu. Jednak wszystko ciągle kręci się wokół pieniądza, a co z resztą fabuły? Jest to z pewnościa kolejny klon słynnych Pokemonów, który nie wnosi nic nowego do tak wymagającego rynku anime. Przejdźmy do kreski Beyblada. O dziwo tu nie jest najgorzej, chociaż postacie są narysowane dość specyficznie, zwróćcię uwagę na fryzurę Tysona(głównego bohatera). Co innego wszystkie efekty podczas pojedynków, tu mozna znaleźć wiele ciekawych ujęć i pomysłów, szczególnie tych związanych z dyskami podczas walki. Od tej strony nic nie mogę zarzucić, ale jest to tylko przekolorowany obraz ukazujący bardzo prostą historie. Czasami dosyć śmiesznie wygląda, gdy jeden z zawodników wyskakuje w powietrze, jakby miał zaatakować z szaleńczą siła, a on tylko wypuszcza jakiś kręcący się dysk, który stuka się bokami ze sprzętem (bez skojarzeń proszę :) ) przeciwnika. Zajmijmy się teraz ostatnim kryterium oceniania anime, czyli muzyka. Znów nic rewelacyjnego poprostu muza i tylko tyle. Oglądając Beyblad, czasami zapominamy, że wogóle ją słyszymy, gdyż jest tak monotonna i zlewa się z tłem. Podsumowując, Beyblade to niezbyt ambitne anime, ale na pewno przynoszące duży dochód. Już teraz w sklepach możemy znaleść artykuły nafaszerowne tandetnymi gadżetami, na które zostaną naciągnięci rodzice przez niejednego dzieciaka i obawiam się, że i ci starsi fani sięgną po to( co mnie naprawdę boli ). Cóż chciałem zakończyć pozytywnie ten artykuł, więc zakończę go takim stwierdzeniem: może kiedyś Beyblade awansuje na bardziej ambitną i dojrzalszą anime.
Demo
| |